14 września 2009

Ave, Caesar, morituri te salutant...

"Remember, remember the Fifth of November,
The Gunpowder Treason and Plot,
I know of* no reason
Why the Gunpowder Treason
Should ever be forgot."


Rocznice - ludzie je uwielbiają.
Uwielbiają świętować wszelkie rocznice wojen, bitew, kolejnych odzyskanych i straconych niepodległości. Urodziny i śmierć dziesiątek co słynniejszych postaci.

I o ile mogę zrozumieć rocznicę wydarzeń upamiętniających czyjąś odwagę, poświęcenie czy narodziny kogoś wybitnego to wszelkiego rodzaju "nowe święta" mnie zadziwiają. Dzień bez papierosa, dzień bez samochodu, dzień bez majek itp.

W ramach coraz głupszych pomysłów proponuje świętować urodziny Paris Hilton (a co za życia też może być) czterodniową imprezą, każdy 3 czwartek miesiąca ustanowić na cześć Ibisza "Dniem z solarium" a 34 stycznia na cześć bohaterki Joli Rutowicz dniem "Bez Muzgu".

Mimo tego że mówię to z aronią to jestem pewien, że w naszym pięknym kraju znaleźli by się ludzie którzy by chcieli brać w tym udział albo oglądać to w telewizji (przerywane reklamami co 4 minuty). Cóż upodobania człowieków nie zmieniły się od wieków: Chleba i igrzysk.

PS: Jedyny teleturniej jaki bym obejrzał w telewizji to "Gwiazdy na Arenie". Walka Cichopek vs Herbuś walczące na piły spalinowe to by było coś!

5 września 2009

Moje boje....

Podróżowanie to najwspanialsza rzecz na świecie.
Homer


Potrzebowałem zaświadczenia o braku przeciwwskazań do podjęcia nauki na studia. Proste niby. Od świstek. Udałem się najpierw do lekarza którego mam opłaconego w pracy. Blisko i myślałem, że szybko. Nic bardziej mylnego. Poinformowano mnie iż owszem takie zaświadczenie wydawali ale w zeszłym roku. W tym nie podpisali umowy z kimś tam (NFZ czy ministerstwo.. ciort wie) i takich zaświadczeń nie dają. Ale pani Doktor postanowiła mi pomóc i dała adresy i telefony do dwóch placówek, które owe zaświadczenie wydają.
Dodzwonienie się do owych placówek to opowieść na inny dzień, kiedy już mi się udało dowiedziałem się że iż owszem takie zaświadczenie wydawali ale w zeszłym roku. W tym nie podpisali umowy z kimś tam i takich zaświadczeń nie dają.
Ale będąc miłą Pani w jednej placówce podała telefon do takiej która na pewno w tym roku wydaje zaświadczenia.
Po dodzwonieniu się w kolejne już miejsce dowiedziałem się iż owszem takie zaświadczenie wydawali ale w zeszłym roku. W tym nie podpisali umowy z kimś tam i takich zaświadczeń nie dają.
Zaczynając powoli być zdesperowany zapytałem ludzi z pracy. Miły kolega powiedział iż zaświadczenie w zeszłym roku brał w przychodni wojskowej, i w tym pewnie też dają.

Wziąłem dzień wolnego, udałem się do przychodni wojskowej. Pani na rejestracji powiedziała ze oczywiście, że dają takie zaświadczenie, tyle że w medycynie pracy. Blok B, pokój 334. Nieco trwało aż znalazłem rzeczony pokój. Na nim piękna drukowana i laminowana cudnie kartka:

_______________
Wizyty Tylko Po
Telefonicznej
Rejestracji
Tel: 66 66 66
_______________

Niewiele myśląc (to dla mnie normalne) zadzwoniłem stojąc kilka metrów od drzwi. Odebrała miła Pani pielęgniarka i oznajmiła mi iż owszem takie zaświadczenie wydawali ale w zeszłym roku. W tym nie podpisali umowy z kimś tam i takich zaświadczeń nie dają. A przynajmniej nie jak to ujęła "komercyjnie".

Próbując uzyskać przeklęty papierek udałem się do swojej przychodni, może by i takie zaświadczenie wydali ale musiałbym poczekać od 13:00 do 17:00 aż mnie Pani Doktor przyjmie, nie jej akurat wina bo ilość babć w przychodni była zatrważająca.

Koniec końców za radą Wife zadzwoniłem do przychodni która wizyty ma dość płatne z naciskiem na dość.
Miła Pani poinformowała mnie iż owszem takie zaświadczenia wydawali .... i nadal wydają.

Uffff... Zapisałem się na poniedziałek... jeszcze zaświadczenia nie mam, ale jest już blisko (mam nadzieję...).

3 września 2009

Krótka notka o Polconie

"Veni, vidi, vici."
Juliusz Cezar

"Polcon 2009: Byłem, widziałem, zmokłem."
Goblin


Pierwsze wrażenie: Pada.

Drugie wrażenie: Nadal pada.

Trzecie wrażenie: Czemu w łodzi nie ma oznaczeń czegokolwiek? Polcon miał baner informujący gdzie jest... jeden mały tuż przy wejściu jak już go znalazłeś... :/

Czwarte wrażenie: Dużo znajomych i w środku o dziwo nie pada.

Piąte wrażenie: Że tak zacytuje "Cztery bloki, dziesięć paneli i nic ciekawego".

Szóste wrażenie: Część sklepowa fajna ale jakoś tylko jedno stanowisko wywołuje chęć kupienia wszystkiego.

Siódme wrażenie: Na zewnątrz o dziwo nie pada ale mokro i dobra pizza.

Ósme wrażenie: Panel o autorskim systemie, nauczyłem się co to k6+1 i czemu jest lepsze od k6. I niewiele więcej.

Dziewiąte wrażenie: Panel o wampirach, i jak je wykrywali Słowianie i czemu wszędzie widzieli działalność demonów (jak niektóre partie polityczne dziś). Bardzo dobre dziewiąte wrażenie.

Dziesiąte wrażenie: Panel o anime nieco ambitniejszych (bez cycków i głupich żartów - zdrada!). Dobre dziesiąte wrażenie.

Jedenaste wrażenie: Pociąg do domu super, mięciutki, szybciutki, cichutki. Mega wrażenie.

Ogólnie. Było możliwie, ale powinno być więcej niż możliwie. W końcu to Polcon goddamned.

Trochę dziwnie, że lepsze wrażenie sprawiło PKP niż Polcon 2009....

9 sierpnia 2009

The One Ring....

"...One Ring to rule them all, One Ring to find them,
One Ring to bring them all and in the darkness bind them..."

Lord of the Rings


7 czerwca 2009

Notka kontrolowana, notka kontrolowana....

" - Witam cię Panie Ciemności, mroczny władco, królu piekieł.
W zamian za mą duszę pragnę zyskać siłę ludów północy, wiedzę mędrców wschodu, bystrość umysłu odkrywców z zachodu i sprawność męską dzikich z południa.
- NĘDZNY ŚMIERTELNIKU, PYŁKU NĘDZNY, MOŻESZ OTRZYMAĆ TO WSZYSTKO ALE NA NIC MI TWA DUSZA.
- Czego więc pragniesz, o najplugawszy z plugawych, najokrutniejszy z okrutnych?
- ODDAJ MI SWÓJ PESEL!"

"Diabeua i Alchemyka rozmowa przeze mnie spisana." - Harmoniusz Bibułka


Jakiś czas temu nasz ZTM (czyli tramwaje i aftobusy miejskie) promuje nową kartę miejską. Która ma zastąpić dotychczasowe bilety miesięczne i wyeliminować konieczność posiadania dodatkowego dokumentu ze zdjęciem.
Podczas procesu składania prośby o taką kartę należy podać swój numer PESEL.
Co w tym dziwnego? Dla mnie nic. Numer pesel pozwala jednoznacznie określić czyja to karta, kto składał podanie etc etc. Zbigniewów Kowalskich* jest więcej niż jeden ale każdy PESEL jest unikatowy.
I pewnie przeszło by to bez echa gdyby komuś (klientowi) się to nie spodobało. Bo zaraz zaczął drążyć, "a po co, a na co, a nie dam". I rozpętała się burza.
Urząd ochrony danych osobowych itd zaraz zaczął się wymądrzać, że sprawdzi że skontroluje, że ciężko pracuje (coś muszą wykazywać bo by wyszło że robią nic).
ZTM od komentarzy się wstrzymała.

Ogólnie rozumiem dociekanie owego osobnika (osobniczki?). Tyle, że ci sami ludzie który oburzają się o konieczność podania numeru Pesel rozdają swoje dane osobowe na lewo i prawo. Na serwisach w rodzaju nasza klasa, grono etc, ludzie podają swoje numery telefonów, adresy i co jeszcze się chce.

Ci sami ludzie podpisują wszystko co im się podsunie bez czytania. Biorą kredy/raty/podpisują umowę o np. telefon. Konia z rzędem temu kto umowę taką przed podpisaniem przeczytał. I nie chodzi mi tu o przejrzenie i zerknięcie czy się nie pomylili w nazwisku, chodzi mi o przeczytanie od deski do deski.
Taka prawda, że ja również, choć staram się wczytać w taką ostatnio pewnie niuanse w własnych ratach wyłapałem czytając umowę dopiero na spokojnie w domu (po podpisaniu of kors...).

Cóż ale jak widać, w naszym wspaniałym kraju cokolwiek nie wymyślisz komuś na pewno będzie przeszkadzać, ktoś na pewno będzie życzliwy i doniesie gdzie trzeba. No chyba że bijesz żonę popołudniami, chlejesz jak świnia codziennie, albo jesteś miejscowym rozrabiaką. Wtedy ci sami ludzie jak już cię posadzą/ skarzą w zawiasach/ zamorduje cię żona i prawda wyjdzie na jaw stwierdzą przed kamerą pani dziennikarce:
"To taki spokojny człowiek był, nikt nie widział że tam coś się dzieje".

No tak, nikt nic nie wiedział, poza Malinowską** spod 5-tki.

* oraz ** - wszelkich Zbigniewów Kowalskich oraz wszelkie Malinowskie spod 5-tki z góry przepraszam, bo pewnie na mnie też mają coś w swoim zeszycie wejść i wyjść....

4 czerwca 2009

Pożeczki do kontrolowania umysłów mas...

" Skrzydło nietoperza, krew żaby,oko jaszczurki i włos człeka mężnego.
Dwie uncje prochu, cztery popiołu z liścia dębowego.
Siedem kropli rosy o północy zebranej.
Trzy po trzy łzy panny zakochanej.
I by mieć siłę i wigor jak za młodu,
Dorzucamy trzy kwarty glutaminianu sodu."
Almanyach Mikstur Wszelakich - Harmoniusz Bibułka


"Nie jedz tego świństwa, to czysta chemia!"
Takie oto słowa usłyszałem ostatnio trzykrotnie, w pracowej kuchni podczas przygotowywania w kubku jedzenia z torebki. Wielkie było moje zdumienie gdyż nie przygotowywałem zupki Vifon "Chińskiej" czy zupy pomidorowej z torebki. Nic z tych rzeczy. Przygotowywałem sobie płatki owsiane na mleku.
Zdziwiony pytałem więc: "Jaka chemia? Tu są tylko płatki i mleko w proszku". Jednak moje rozmówczynie nadal były przekonane, że to co jem skróci mi życie o jakieś 5 lat.
Choć ogólnie nie przeczę że chemiczne zupki chińskie jadłem nie raz to od dłuższego czasu raczej tego nie robię. Raz że ciężko się tym najeść, dwa że owa owsianka z owocami smakuje mi bardziej niż "Kaczka łagodnie" z Radomia.
Tak więc, za pierwszym razem uznałem, że moja rozmówczyni nie wiedziała co jem, widząc torebkę uznała że ma to w sobie kilka E900.
Jednak gry drugi raz powiedziano mi to samo (podczas przygotowywania takich samych płatków tyle, że z innymi owocami), me zdumienie było wprost proporcjonalne do rosnącej irytacji.
Tak więc pokusiłem się by na głos, wszem i wobec przeczytać skład owej torebki. Piszę w tej chwili z pamięci ale było to w rodzaju: Płatki owsiane, mleko w proszku, liofilizowane owoce (czyli suszone).
I znów moje rozmówczynie nie były przekonane, raz twierdziły że owa liofilizacja to na pewno chemia, dwa że na pewno nie napisali tego co tam wrzucili.
Uwielbiam w ludziach ten upór i wspaniałą umiejętność dostosowywania faktów do swojej teorii spiskowej.

Oczywiście moje rozmówczynie ignorują fakt iż codziennie wypijają litry kawy, która jest właśnie liofilizowana (czytaj. rozpuszczalna). Oraz fakt iż w dzisiejszych czasach kontroli i ogólnej paranoi odnośnie sprawdzania wszystkiego producent siliłby się umieszczać w zupkach chińskich jakąś tajną i mroczną substancję (pewnie do kontroli umysłów...).

Choć po prawdzie umieszcza, może nie do kontroli umysłu (czasem może i szkoda) ale do "wzmacniania smaku i zapachu". Czyli glutaminian sodu. Uczeni sami nie wiedzą czy w dużych ilościach jest czy nie jest szkodliwi. Ale ci sami uczeni raz twierdzą,że jajka to morderstwo bo cholesterol a chwilę później twierdzą że są błogosławieństwem bo obniżają cholesterol.

Tak czy inaczej akurat glutaminianu sodu w moich płatkach nie było. Prędzej liofilizowane porzeczki wpływające na umysł (będą mną sterować kosmici...).