Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

24 sierpnia 2011

Tragedia!!!

Stało się...

Jestem zgubiony.

Nic mnie już nie uratuje, dusza ma przepadnie w otchłani szaleństwa.

Kruki i demony wydziobią mój mózg (no niewiele ale zawsze).

Skazany jestem na potępienie, po wsze czasy przeklęty będę.

Przez własną głupotę pokutować przez wieki mi przyszło.

Znaczy... założyłem Książko-Twarz w języku wyspiarzy Facebookiem zwaną.

Wiem twierdziłem że nie bo nie i bo nie. Ale tylko krowa nie zmienia zdania, teraz muszę tylko jakoś okiełznać tego demona...

26 kwietnia 2011

Miau...Miauem..

"Co to ja miałem? ... Dobrą pamięć..."
Gobas


Miałem napisać notkę. O shogunie 2 (grze znaczy), że fajny, że wciąga i że ciągle komputer mnie rozwala, szybciej czy wolniej ale rozwala.

Miałem napisać notkę o Harrym Potterze (Lego, grze takiej znaczy), że fajny, że wciąga i że przeszedłem tryb fabularny i mam tylko 40% ukończone!

Miałem napisać o tym że w Sekcie (czytaj pracy, to nie taka gra) jest dużo pracy, no wiem a co innego tam ma być. Ale jakoś ostatnio tak dziwnie sporo i do tego bzdurnej czasem (ale to moje subiektywne wrażenie).

Miałem napisać że w sumie ostatnio wróciłem do rysowania, co prawda z portretami czy rysowaniem martwej natury ma to mało wspólnego, więcej z komiksami, prostą kreską i głupawą treścią.

Miałem napisać iż byłem wczoraj na grillu i objadłem się jak prosiak (albo dwa), i że ciepło było i fajnie.

Miałem napisać iż widziałem wczoraj mieszkanie Sis mojej które własnymi ręcami szfagier dokańcza. I że szacun wielki bo szczękę zbierałem z podłogi. Choć jeszcze nie skończone to wszystko zaplanowane w najdrobniejszym szczególe i z pietyzmem (w pozytywnym sensie) zrobione.

Miałem napisać iż ostatnio mniej książków czytam bo jakoś za żadną mi się nie chce zabrać. Dopiero niejaki imć Dracula mnie na tyle wciągnął ze go kończę zaraz (tak wiem wstyd że dopiero teraz go czytam).

Miałem napisać... ale mi się nie chce i nie na pisze. O i tyle.

15 stycznia 2011

10 stycznia 2011

50 cent

"Jeśli a oznacza szczęście, to a=x+y+z, gdzie x - praca, y - rozrywki, z - umiejętność trzymania języka za zębami." - Albert Einstein

Zarobiłem wczoraj 50,00 zł.

Wiem niedużo, na pewno nie tyle by przestać pracować w sekcie pracy. Ale jest to pierwsze zł zarobione przeze mnie za pracę inną niż dupogodziny za biurkiem jak dotychczas. Mianowicie sprzedałem swoje ilustracje.

Czyli teoretycznie nie jestem aż tak żałosny skoro ktoś to kupił. Przynajmniej tak sobie myślę ;)
Te konkretne były robione na zamówienie więc mogę przyjąć iż odpowiadały zamawiającemu skoro za nie zapłacił ;)

Oraz mam jakąś motywację by w nielicznym czasie wolnym zamiast przechodzić po raz drugi Fallouta:New Vegas powrócić do rysowania którym zajmowałem się przez sporą część dzieciństwa.

Tak więc mam tajny plan po jakiś 3-4 latach przerwy wrócić do rysunku. Jak na razie plan się powiódł :D

22 grudnia 2010

Loading Please Wait

Loading.....................89%


Ja jak to ja, czasem mam dużo pomysłów na notki tylko mi się nie chce ich napisać.

Wiem, lenistwo. Cóż jakieś wady muszę mieć ;)

Tak więc obiecuje (głównie sam sobie) poprawę, co by przynajmniej walczyć z swoimi nawykami posiadania jakże-często-słomianego-zapału. Tak już mam iż łapie kilka srok za ogon, żadnej nie trzymam porządnie i potem w reku zostaje mi w sumie nic.

W swoim życiu już nieco (ale bez przesady) trwającym jestem świadom zaprzepaszczenia kilku okazji do zrobienia/ zarobienia/ wykazania się/ dokończenia czegoś. Jedne co, to że w sumie jest mi głupio przed samym sobą. Co prawda wyznaję iż „kto w młodości głupim nie był ten na starość nie zmądrzeje” ale chyba czas nieco zmądrzeć. Nieco. Się nie bać proszę, nie mam zamiaru pozbywać tej części siebie którą lubię (czytaj tej wesołej, czasem głupkowatej, często nieodpowiedzialnej ale jednak pożytecznej).

Tak więc mam postanowienie poprawić się jeśli idzie o dokończanie rzeczy zaczętych.

Zobaczymy czy jak zwykle nie wyjdzie i wyjdzie jak zwykle.


Oby nie :)

25 stycznia 2010

The Winner is...

"Zimno..."
Losowo Wybrany mieszkaniec Warszawy


Najlepszy mój zakup tej zimy?
Kalesony.

Tak wiem, że średnio męskie, że raczej mało gustowne.
Ale mają jedną zaletę. Są ciepłe :)

A w związku z aurą z ostatnich dni to zdecydowanie najważniejsze. :)
Tak wiec wole być mniej elegancki ale ciepły niż elegancki i przemarznięty.

Byle do wiosny.

12 maja 2009

Which Vampire Clan Should You Belong To?









Mysterious and a scholar, you are a member of the Tremere clan. You are pretty loyal to your clan, well, you sort of have to...especially since you are blood-bonded to most of them. You are the intelligentsia of the Camarilla and are fascinated with the occult. Possessing the ability to use blood for magic, many clans don't like to approach you. However, that is fine with you. You tend not to trust the other clans anyway.

What Vampire Clan Do You Belong To?

10 maja 2009

Lubię...

... banany
... gry komputerowe
... góry
... kotlety mielone
... gry Role Playing Games
... koty
... maliny
... gry planszowe
... pluszaki wszelkiego rodzaju
... temperaturę powyżej 10 i poniżej 34 stopni na dworze
... pączki z lukrem zamiast cukru pudru
... gry bitewne
... spać do 10 w weekend
... horrory
... filmy klasy W
... czytać książki
... głupie posty o niczym, takie jak ten.

30 kwietnia 2009

Kondycja

W naszej szanownej firmie organizują turniej piłki nożnej. Tak więc pomyśleliśmy iż gorsi od innych nie będziemy i zgłosiliśmy się do udziału.
W związku z powyższym postanowiliśmy trenować, co by nie paść na turnieju trupem.
Zebraliśmy się na Olimpii, pełni werwy i energii. Jakieś 15 minut później nasza energia była gdzieś w okolicy Kazachstanu a nasza kondycja leżała kwicząc na ziemi i usiłując złapać choć trochę powietrza

Cóż, zgodnie z naszymi przewidywaniami okazało się iż siedzenie przed komputerem i praca biurowa nie wpływa dodatnio na zdolność do biegania za piłka.

Tak więc początkowo mieliśmy mocne postanowienie grać na całym boisku szybko się skończyło na graniu na połowie. Biegania było mniej i na krótsze dystanse.
Aczkolwiek po kolejnych kilkunastu minutach gry grało nam się lepiej. Nasza kondycja przypominała sobie jak to jest biegać a nasze mięśnie przypominały sobie iż kiedyś coś takie już robiły.

Cóż, niezgodnie z naszymi przewidywaniami okazało się iż z graniem w piłkę jest jak z jazdą na rowerze. Raz nauczone się nie zapomina.

Nasz trening miał wpływ również na dwa następne dni (przynajmniej dla mnie). Hasanie po trawie za piłką opłaciłem w dniu następnym zakwasami. Nie chodzi nawet o to czy coś mnie bolało (bolało..) ale o to iż mięśnie odmawiały współpracy. Zabawne było wstawanie czy siadanie kiedy nogi nie zginają się mimo iż dostają rozkaz z mózgu by działać. Aczkolwiek po dniu było dużo lepiej a po dwóch już zupełnie dobrze.

Cóż, zgodnie z moimi przewidywaniami po treningu czułem się jak rozjechany. Niezgodnie z moimi przewidywaniami trwało to dwa dni.

Niedługo kolejny trening. Jak to mówią: "jak boli znaczy że żyjesz".
Tak więc będę pewny, że żyję.

8 kwietnia 2009

Nie lubię....

... ludzi żujących gumę z otwartymi ustami
... odpowiadania pytaniem na pytanie
... kompotu z suszu
... łańcuszków internetowych
... pisania przez dzieciaki postów w języku "p0LskyM"
... temperatury poniżej 10 i powyżej 34 stopni na dworzu
... Kinder Bueno
... reklam
... telefonów od klientów odnośnie pisma którego nawet nie przeczytali
... Amerykanów
... Holendrów
... Rosjan
... pączków z cukrem pudrem zamiast lukru
... skarpetek uciskających nogę
... ratlerków
... "kotletów" sojowych
... oczekiwania na kolejny tom "Gry o Tron
... prasować
... dubbingu w filmach fabularnych
... głupich postów o niczym, takich jak ten.