Jestem Gnomem, na razie niewielkim ale zawsze.
Ok. już tłumacze co ja za bzdury gadam.
Otóż Gnomem został nazwany jeden kolega przez drugiego z racji takiej, iż jest kolekcjonerem figurek. Z gatunku tych, co mają ich coś około pół regału (lub właściwie więcej). Tak więc jak wiadomo Gnom robi to co robi najlepiej. Zbiera, chomikuje i układa ładnie na półeczce. A im bardziej to co zbiera jest nie potrzebne mu w domu tym lepiej.
Otóż, choć do niektórych mi daleko, to jednak moje zbieractwo jest dość silne. Nie mam regału książek, ale w szafkach, w których owe stoją już się nie mieszczą. To samo mam z grami karcianymi. Figurki zajmują sporą część regału i witryny w salonie. Na przeznaczonych na nie półkach (dość dużych) zarówno filmy na DVD, gry komputerowe i muzyka powoli zjadają każdą wolną przestrzeń grożąc zapełnieniem całego wolnego miejsca.
Ah, zapomniałbym o komiksach (dwie półki w salonie, szafka w jednym pokoju i pawlacz w przedpokoju). Oraz o kolekcji kubków i rosnącej kolekcji gier planszowych.
Oczywiście moje kochanie (czyt. Narzeczona) też jest Gnomem, w końcu jej wkład w nasza kolekcję książek, komiksów i filmów jest dość pokaźny. A kolekcja muzyki niemal całkowicie jest przez nią uzbierana.
Tak, więc właściwie nie jestem, ale jesteśmy Gnomami.
Z wszystkich mi znanych osób chyba większość coś zbiera. Czy to książki o Japonii, czy książki historyczne, filmy, figurki, porcelanowe słoniki czy muszelki. Cokolwiek.
Tak naprawdę większość kolekcji (czegokolwiek) nie jest potrzebna zbierającym do egzystencji. W końcu film DVD można wypożyczyć czy obejrzeć w kinie. Po co go trzymać na półce by się kurzył. Książka to samo, można wypożyczyć, przeczytać i tyle. Figurki, czy to do gry czy porcelanowe durnostójki nie są niezbędne do życia. W niemal każdą grę komputerową zagra się raz, może dwa i tyle. Stoi i ładnie wygląda.
Ale jednak w ludziach siedzi coś takiego, że każdy lubi mieć. Zbierać, chomikować, chwalić się swoją kolekcją. Co jakiś czas przejrzeć posiadane przedmioty. Zetrzeć z nich kurz, policzyć, poustawiać. Wziąć do ręki książkę, przeczytać fragment i odłożyć. No i oczywiście regularnie kupować nowe fanty do kolekcji.
Znam niewielką liczbę osób, które oparły się zbieractwu. W domu nie mają kolekcji książek, najwyżej kilka słowników. Nie maja gier komputerowych, bo w nie nie grają. Nie zbierają porcelanowych słoników, znaczków, puszek, czegokolwiek.
Przyznam ze smutkiem, że dla mnie Gnoma taki pokój czy mieszkanie wygląda niesamowicie pusto, smutno i sterylnie.
Tak więc czy i ty jesteś Gnomem?