Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figurki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figurki. Pokaż wszystkie posty

24 kwietnia 2012

Recycling



Po co się sprzedaje figurki?

By kupić nowe :)

Pozbyłem się Tyranidów, których miałem marne szanse pomalować. Nie mówiąc o zagraniu nimi. Tak oto mogłem nabyć Infinity. Przynajmniej mniej figurek do malowania.

9 kwietnia 2012

Takie tam warzonowe paćkanie

Co by pewne osoby nie marudziły ze nie pomalowałem :P

8 października 2010

Nomadzi kontrowersyjni kolorystycznie cz. 2

Kilka zdjęć z prac postępujących nad moim Infinity

Kolory takie bo tak. Malowanie nie skończone, wiem że wymaga poprawek. To w większości to pierwsze warstwy :) Tak to jest jak malujesz wieczorami zmęczony po pracy :/


Pani Haker, najczęściej będzie to dowódca całej zgrai.




R.E.My czyli roboty sterowane przez hakera. Tutaj bez broni jeszcze bo robię ją na magnesach by móc wymieniać.





Małe biegające i wybuchające robociki, zwane przez graczy Pedomiśkami (w oryginale Crazy Coala).

2 października 2010

Czy Hakerzy marzą o różowych robotach bojowych?

Po tym jak po raz chyba czwarty zmieniłem armię do Infinity fajnie by było coś pomalować. O graniu armią obcych potem Azjatów potem Ruskich potem znów obcych koniec końców stanęło na Nomadach. W skrócie to "armia" w średnim tego słowa znaczeniu. Choć posiada regularna oddziały to w zasadzie zbieranina piratów, odszczepieńców i hakerów.

Tak więc postanowiłem nie malować moich modeli w standardowy wojskowy sposób. Żadnych kamuflaży, stonowanych kolorów.
Tak powstał (prawie skończony) pancerz wspomagany typu różowy:








20 lutego 2010

Staroci Czar

Odebrałem ostatnio od Kohei San moją pierwszą starannie pomalowaną figurkę (tych pierwszych nie starannie nie chcecie zobaczyć...).
Przyznam, że byłem zaskoczony tym jak ładnie wyszła. Pewnie dlatego że pomagał mi przy niej Kohei Sensei :) Zwłaszcza elementy takie jak źrenice itp...
Koniec końców jak ją sobie obejrzałem stwierdziłem ze to chyba jedna z ładniejszych moich figurek (skromnie powiem...). Choć wiem że niektórzy pewnie stwierdzą, że jest kontrowersyjna kolorystycznie :P Kiedyś miała to być Wampirzyca do armii nieumarłych ale chyba zmieni profesje na pracodawce armii najemników (Dogs of War) :)

Here we go. Po raz drugi prezentuje
Wampirzyca w sukni aka Skarbniczka armii najemników

15 listopada 2009

Kroniki Goblina Anomina

"Zdechnę ja i pchły moje! "
Henrikus Sienciewiczus

Dawnymi czasy... miałem więcej czasu.

Taaa, właśnie czas to ostatnio u mnie towar deficytowy. Zabierają mi go:
- nadgodziny w Sekcie (jak Chris nazywa moją pracę)
- Studia II ostatnie starcie
- Paskudny I Wstrętny Imć Komputer - Prince of Persia i Wiedźmin sami się nie przeszli

Tak więc na insze czynności czasu jest mniej niż więcej staram się jak dobry osobnik wielofunkcyjny robić kilka rzeczy na raz. Np. gram na komputerze i w czasie ekranów Load czytam książkę. Jak oglądam z Wife'm film to w trakcie maluje figurki. Przez ostatnie sporo filmów moja armia orków nabiera kształtów.
No to zdjęcia chlup:
* (w opisach może być nieco bełkotu dla nie których, nie przejmować się tym :P)
** (nie są to efekty finalnie, to jeszcze troche... czasu.. zajmie)
*** (jak wy klikać w ten zdjęcia to one być większe)

Szef wszystkich szefów czyli Główny Boss

Lost Boys, Orcs, Work In Progress


Mądra Ork, czyli szaman (zrobiony z części wszelakich)

Lost Boys, Orcs, Work In Progress


Machiny Destrukcyi i Zniszczenia wszelakiego Rydwanami pospolicie zwane

Lost Boys, Orcs, Work In Progress

Lost Boys, Orcs, Work In Progress


Chopoki Orkami zacnymi zwane, mąciwody, hultaje i nicponie

Lost Boys, Orks, Painting, Work In Progress

Lost Boys, Orks, Painting, Work In Progress


Oddział Ogrów, towarzyszy Orków wszelakich, którzy z bratnią pomocą mniejszym przyszli

Lost Boys, Ogres, Work In Progress

Lost Boys, Work In Progress


Gobliny, jeno nieco zwariowane (konwersja goblinów robiących za Squig Hoppersów)

Conversion, Goblins, Looneys, Lost Boyz, Work In Progress


Galeryja cała na Dakka Dakka miejsce swe znalazła, ludzi (i nie tylko) wszelakich przeto zapraszam do zajrzenia w miejsce owe:

Miejsce Owe

Artykuł sponsorowały literki Dakka i Dakka

3 września 2009

Krótka notka o Polconie

"Veni, vidi, vici."
Juliusz Cezar

"Polcon 2009: Byłem, widziałem, zmokłem."
Goblin


Pierwsze wrażenie: Pada.

Drugie wrażenie: Nadal pada.

Trzecie wrażenie: Czemu w łodzi nie ma oznaczeń czegokolwiek? Polcon miał baner informujący gdzie jest... jeden mały tuż przy wejściu jak już go znalazłeś... :/

Czwarte wrażenie: Dużo znajomych i w środku o dziwo nie pada.

Piąte wrażenie: Że tak zacytuje "Cztery bloki, dziesięć paneli i nic ciekawego".

Szóste wrażenie: Część sklepowa fajna ale jakoś tylko jedno stanowisko wywołuje chęć kupienia wszystkiego.

Siódme wrażenie: Na zewnątrz o dziwo nie pada ale mokro i dobra pizza.

Ósme wrażenie: Panel o autorskim systemie, nauczyłem się co to k6+1 i czemu jest lepsze od k6. I niewiele więcej.

Dziewiąte wrażenie: Panel o wampirach, i jak je wykrywali Słowianie i czemu wszędzie widzieli działalność demonów (jak niektóre partie polityczne dziś). Bardzo dobre dziewiąte wrażenie.

Dziesiąte wrażenie: Panel o anime nieco ambitniejszych (bez cycków i głupich żartów - zdrada!). Dobre dziesiąte wrażenie.

Jedenaste wrażenie: Pociąg do domu super, mięciutki, szybciutki, cichutki. Mega wrażenie.

Ogólnie. Było możliwie, ale powinno być więcej niż możliwie. W końcu to Polcon goddamned.

Trochę dziwnie, że lepsze wrażenie sprawiło PKP niż Polcon 2009....

3 maja 2009

Infinity - Robale moje

Ostatnio znów co jakiś czas maluję figurki, jak zwykle mam ambitny plan nie mieć żadnej niepomalowanej, straszącej srebrnym metalicznym kolorem. Druga część planu była taka by pomalować te figurki choć na jakiś poziomie, bez Speed-Paintingu (a przynajmniej bez maksymalnego speed-paintingu). Jako, że wcześniej malowałem drużynę elfic miałem ochotę na malowanie czegoś odmiennego niż 11 takich samych uniformów :)
Wziąłem się za swoje Infinity. Dokładnie armię obcych.
Najpierw nie mając pomysłu na schemat malowania zgodnie z tym co poradziły mi ludki na forum przeglądałem zdjęcia normalnych robali wszelakich, od modliszki przez wszelkiego rodzaju chrząszcze po jakieś pajęczaki. Jako że modele obcych które miałem malować są właśnie takie insektowate nadawało się idealnie.
Oto co mnie wyszło :)

Robal numer 1.







Robal numer dwa.







I na koniec duży robal numer 3. Jest na tyle duży że ciężko go było objąć jednym zdjęciem :)







W kolejce czeka jeszcze na mnie jakieś 50 orków do Warhammera 40k, 40 modeli z Warzona, armia do Flames of War, armia do Warhammer Ancients... Ehh.. ale zawsze 3 modele pomalowane :)

23 marca 2009

Go Swans Go (cześć 2)

Zgodnie z rozmową dwa posty wcześniej udało mi się skończyć malowanie drużyny do Blood Bowla :) Wiem, że w sumie to już było ale co by nie być gołosłownym wrzucam zdjęcia skończonej drużyny.

Łabędzie na boisku


Cała Drużyna


Poniżej moje ulubione modele (głównie dzięki pozie nie mojemu malowaniu:P)

Panie od łapania piłki


Pani Blitzer


Pani Blitzer nr.2



Ps. Gwoli ciekawoski, moje miejsce do malowania wygląda tak:

9 marca 2009

Go Swans Go

W ramach poprawy samopoczucia postanowiłem skończyć malowanie figurek, które już dość długo stoją i czekają na koniec.

Skleiłem nieco Orków do Warhammera 40k ale wybór na malowanie padł na drużynę do Blood Bowla.

Nie mając początkowo pomysłu na kolorystykę przejrzałem kolory autentycznych drużyn. Wybór padł na Miami Doplhins czyli ogólnie kolorystykę niebieską.
Na ten moment skończone są trzy zawodniczki, reszta wymaga dokończenia szczegółów (oczy, usta etc), oraz wszystkie wymagają dokończenia podstawek.
Oto jak mi wyszło:



26 lutego 2009

Jo sem Gnom.

Jestem Gnomem, na razie niewielkim ale zawsze.
Ok. już tłumacze co ja za bzdury gadam.

Otóż Gnomem został nazwany jeden kolega przez drugiego z racji takiej, iż jest kolekcjonerem figurek. Z gatunku tych, co mają ich coś około pół regału (lub właściwie więcej). Tak więc jak wiadomo Gnom robi to co robi najlepiej. Zbiera, chomikuje i układa ładnie na półeczce. A im bardziej to co zbiera jest nie potrzebne mu w domu tym lepiej.
Otóż, choć do niektórych mi daleko, to jednak moje zbieractwo jest dość silne. Nie mam regału książek, ale w szafkach, w których owe stoją już się nie mieszczą. To samo mam z grami karcianymi. Figurki zajmują sporą część regału i witryny w salonie. Na przeznaczonych na nie półkach (dość dużych) zarówno filmy na DVD, gry komputerowe i muzyka powoli zjadają każdą wolną przestrzeń grożąc zapełnieniem całego wolnego miejsca.
Ah, zapomniałbym o komiksach (dwie półki w salonie, szafka w jednym pokoju i pawlacz w przedpokoju). Oraz o kolekcji kubków i rosnącej kolekcji gier planszowych.
Oczywiście moje kochanie (czyt. Narzeczona) też jest Gnomem, w końcu jej wkład w nasza kolekcję książek, komiksów i filmów jest dość pokaźny. A kolekcja muzyki niemal całkowicie jest przez nią uzbierana.

Tak, więc właściwie nie jestem, ale jesteśmy Gnomami.
Z wszystkich mi znanych osób chyba większość coś zbiera. Czy to książki o Japonii, czy książki historyczne, filmy, figurki, porcelanowe słoniki czy muszelki. Cokolwiek.

Tak naprawdę większość kolekcji (czegokolwiek) nie jest potrzebna zbierającym do egzystencji. W końcu film DVD można wypożyczyć czy obejrzeć w kinie. Po co go trzymać na półce by się kurzył. Książka to samo, można wypożyczyć, przeczytać i tyle. Figurki, czy to do gry czy porcelanowe durnostójki nie są niezbędne do życia. W niemal każdą grę komputerową zagra się raz, może dwa i tyle. Stoi i ładnie wygląda.
Ale jednak w ludziach siedzi coś takiego, że każdy lubi mieć. Zbierać, chomikować, chwalić się swoją kolekcją. Co jakiś czas przejrzeć posiadane przedmioty. Zetrzeć z nich kurz, policzyć, poustawiać. Wziąć do ręki książkę, przeczytać fragment i odłożyć. No i oczywiście regularnie kupować nowe fanty do kolekcji.

Znam niewielką liczbę osób, które oparły się zbieractwu. W domu nie mają kolekcji książek, najwyżej kilka słowników. Nie maja gier komputerowych, bo w nie nie grają. Nie zbierają porcelanowych słoników, znaczków, puszek, czegokolwiek.
Przyznam ze smutkiem, że dla mnie Gnoma taki pokój czy mieszkanie wygląda niesamowicie pusto, smutno i sterylnie.

Tak więc czy i ty jesteś Gnomem?

3 lipca 2008

1) Zmiany zmiany zmiany 2) Hobby mojego opisanie >> 27 listopada 2007 23:25

**** Notki mojej część pierwsza. Czyli zmiany jakie w życiu moim zajść niedługo muszą.****

Więc, zmieniam pracę. Na chyba lepszą. Znaczy lepszą finansowo, i sytuacyjnie (nie pada na głowę, w biurze, jest szansa awansować etc). Zmieniam z pracy którą uważałem za taką wyśnioną. Praca przy własnym Hobby, czyli zabawa i zarabianie na tym, że się dobrze bawisz. Niestety życie zweryfikowało szybko moje jak zwykle optymistyczne myślenie. Owszem praca super bo przy tym co lubię. Owszem sami znajomi ludzie. Owszem okazja poznać świat mojego hobby od tej drugiej strony. Tyle, że ta druga strona to praca w ciężkich godzinach (cały środek dnia). To nieraz wielki huk roboty. To bieganie na pocztę z paczkami 10 kg (rzadko ale mimo wszystko). Mimo to możliwość poznania jak działa sklep zajmujący się figurkami, planszówkami itp była fascynująca. I pouczająca, że to nie takie banalne jak się wydaje. Wymaga to wiele pracy, nerwów ze stali i umiejętności ogarnięcia tego całego chaosu (gromadka 10-13 latków grająca w LOTR-a bywa koszmarem, masz ochotę ich utopić po jakiś 15 minutach). Mimo to nie szkoda mi tych trzech miesięcy pracy swoim hobby. Przynajmniej wiem, że milej jest gdy hobby jest tylko hobby.

**** Notki mojej część druga. Czyli hobby mego opisanie. ****
Więc jak wiecie (lub nie) uwielbiam fantastykę wszelakiej treści, jako goblin mam dość często momenty słomianego zrywu kiedy czymś się ekscytuje wyjątkowo intensywnie, ale spora część moich zainteresowań jest nie zmienna od dość długiego czasu (siakieś 12 lat?). A wiec książki, Role Playing Games czyli w RPG. Do tego komputery (ale to w dzisiejszych czasach dość banalne). No i gry wszelkiej właściwie maści. Karciane (ileś tam różnych, ale zwykłych w tym brydża nie cierpię), komputerowe, planszowe i figurkowe. Właśnie o tych ostatnich chciałem napisać coś więcej.
Niektórzy (pozdrowienia dla Ani ;) ) uważają gry figurkowe za coś mało interesującego. Ot przestawianie małych ołowianych ludzików, rzucanie kostkami i jeszcze cieszenie się z tego. W sumie to się zgadzam. Chodzi o zabawę dwudziestoletnich dzieci ołowianymi żołnierzykami. Do tego trzeba je jeszcze pomalować. Są tacy co wolą bitewne (czyli figurkowe) gry historyczne. Przestawianie małych szermanów i T-34 jest ciekawe nie powiem. Ale ja tam wole grać czymś dziwnym (w rodzaju Dzielnej armii włoskiej albo Węgierskiej brygady pancernej :P). Dlatego też od gier o podłożu historycznym wolę zdecydowanie te które są SF czy Fantasy. Tu jeśli pomaluję jakiegoś fantastycznego stwora nikt nie będzie mi marudził że w 1943 malowanie czołgów było inne :P.
No i właśnie ostatnio był turniej jednego z systemów w jaki gram (i ostatnio wpadłem po uszy). Czyli Infinity. Taka Manga SF z klimatami ala Ghost in the Shell. Na turnieju owym udało mi się uzyskać miejsce 5-te :) (na 12 graczy nie na pięciu jak ktoś zaraz by insynuował).
Nieco granie utrudniał fakt, że byłem sędziom i czasem grę przerywali mi ludzie chcąc się o coś spytać. No ale ten cały przydługi wstęp i ciężkawa notka była tylko po to by mieć pretekst do pochwalenia się swoimi małymi ołowianymi żołnierzykami pomalowanymi przeze mnie. Nie jest to jakieś mistrzostwo w tej dziedzinie. Ale postawiłbym sobie w skali szkolnej takie solidne 3+ :)

Oto zdjęcia:





Jestem medialny >> 16 listopada 2007 00:54

No prawie jestem :P. Jakiś czas temu wpadł do sklepu fotograf, kręci się taki, ogląda po czym nieśmiało pyta czy będą jakieś pokazy to by zdjęcia zrobił do gazety wyborczej. No to my na to że owszem, jak chce to możemy "zagrać" tak by mógł zdjęcia porobić. Więc z gry oczywiście nic nie wyszło tylko n-razy przymiarka do zdjęć, że niby gramy. Do tego uparł się, że na zdjęciu musi być człowiek czyli siakiś gracz. Wyszło na mnie i niby grałem, dziwnie się przy tym kuląc i prawie leżąc na stole, bo inaczej mimo że nie jestem wysoki nie było mojej mordki widać. Mniejsza o większość ile trwało ale zdjęć zrobił z 100 a wybrał takie sobie :P Do tego jest oczywiście nieco tekstu. Dla laika może i jest to ok, ale jak ktoś choć trochę gra to sformułowania są fatalne. Otóż dowiedziałem się, że gram pionkami (nie figurkami...) przy pomocy linijki (nie miarki, w sumie to tak samo wygląda, nie?). Do tego jak dla mnie błąd podstawowy bo może ja się nie znam ale nazwy własne piszę się z dużej (Combined Army i Ariadna). Ale w sumie to nie ja jestem dziennikarzem gazety wybiórczej... ee tfy wyborczej :P


Poniżej zdjęcie z gazety, na którym wyszedłem nawet nawet , poza tym że jestem rozmyty i były ładniejsze zdjęcia....