Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty

6 stycznia 2011

Galeria De La Żarcie

"Om nom nom nom..." - Ludzie (nie tylko) wszystkich ras


Mam dziwny zwyczaj fotografować komórką jedzenie które jem. Głównie po to by komuś wysłać mało inteligentnego mmsa.

Robiąc porządki na komórce znalazłem całkiem sporo nie skasowanych zdjęć tego co jadłem.

Oto chronologiczna (mniej więcej) galeria tego co trafiało do mojego (i nie tylko) pyszczka.

Obiekt 1
2008-08-30

Najstarsze zdjęcie jakie mam. Mające już w sumie 3 lata.
Koreczki i wafle hand_made które były serwowane na parapetówie u Nas :D




Obiekt 2
2010-06-26

Nie martwa ryba czyli własnoręcznie robione Sushi na kursie Sushi (a kurs owy był prezentem od przyjaciół, genialnym prezentem swoją drogą).




Obiekt 3
2010-07-30

Jedno z najlepszych dań po tej stronie kuli ziemskiej. Czyli pulpeciki z frytkami i żurawiną made in Ikea :D
Uwielbiam. Ilekroć tam jestem jest to punkt obowiązkowy. Jedyne co może mnie odwieźć od zjedzenia Pulpetów_Nad_Pulpetami to nadmiar ludzi na metr kwadratowy w okolicy jadłodalni.

Fretki dowiodły ze zakupując półprodukty irobiąc Pulpety w domu są one równie dobre :D (Pulpety, nie Fretki).




Obiekt 4
2010-08-06 (wieczór)

Kolacja ala Gobas. Dwie kanapki z ser+majonez+parówka+ketchup, drugie dwie z masło+banan+dżem+bita śmietana (taka z szpreja).
Moja wersja tego co uznaje za zdrowe na kolację.




Obiekty 5, 6, 7 i 8.
Od 2010-09-01 do 2010-10-01

To poniżej to jak wyglądają moje śniadania w sekcie khemm znaczy pracy:)

Płatki owsiane z musli (zalane po prostu gorącą wodą). Gęstość musi być taka by łyżka postawiona ani drgnęła.



Jogurt grecki/bałkański z bananem. Jest też wersja z jabłkiem i z płatkami owsianymi. Co najlepsze składniki zjedzone osobno są mniej sycące...








Obiekt 9
2010-10-12

Danie z Kompani Piwnej. Placek po węgiersku czy anormalnie duży placek ziemniaczany, pół kilo sosu z mięsem w środku. Nie wygląda groźnie, ale informuje iż talerz jest wielkości typowego talerza pod pizze. Czyli zdecydowanie większego od domowych talerzy. W Kompanii dają dania którymi się najadam i inni mego rodzaju tez by się najedli (Tsury, Ogry i takie tam).

4 listopada 2008

Wielofunkcyjny Robot Kuchenny (i nie tylko)G.O.B.L.I.N

Co prawda czasem dopadnie mnie moja własna głupota (patrz notka wcześniej), ale dziś stwierdziłem, że całkiem niezły ze mnie wielofunkcyjny robot kuchenny. Jednocześnie gotowałem kapustę, smażyłem boczek z cebulą do niej na patelni obok, budyń (bo Misiek nie lubi galaretki a lubi budyń) i robiłem galaretkę (bo lubię budyń ale wolę galaretkę). :)

W trakcie też zastanawiałem się nad kilkoma rzeczami, min. czy nie wykipi mi mleko, jak złożyć talię do karcianego Cthulhu, z czego skonwertować pojazdy do moich orków do Warhammera 40k, kiedy przyjdzie paczka z anglii, czy nie wykipi mi mleko, gdzie ja położyłem tą przeklętą galaretkę, czemu ten olej tak strzela, kto wygra w Usa, czy nie wykipi mi mleko i czemu pewnie tak, akurat jak będę mieszał galaretkę...

Może procesor mam niewielki ale wielowątkowy.

PS. Budyń dobry ale wyglądał jak kupa :P

PS2. Przepis na kapustę jest prosty:
- Czerwona kapusta szt 1 (nie jakaś gigantyczna)
- Jedna spora cebula
- ok 0,4-0,5 kg boczku wędzonego
- olej, ocet, ziele angielskie, liść laurowy, sól i pieprz wedle smaku

Kapustę szatkujemy. Zalewamy tak mniej więcej do połowy wodą, wrzucamy liście laurowe i ziele angielskie i gotujemy aż zmięknie kapusta.
W między czasie smażymy na ok dwóch łyżkach oleju pokrojony boczek. Jak się boczuś podsmaży dodajemy cebulę i trzymamy aż się porządnie zeszkli.
Jak kapusta zmięknie odlewamy z niej wodę.
Dodajemy boczek z cebulą (razem z olejem na którym się smażyło). Do tego ok 2 łyżek octu, sól i pieprz do smaku (kapusta stanie się różowa jak dodamy octu, tak ma być).
Jeszcze chwilę gotujemy i już.

Ilość boczku można zwiększyć jak ktoś chce więcej mięsa. :)

26 września 2008

Kuchnia Imć Goblina, czyli: Indyk w marynacie po goblińsku.

Tym razem bez zdjęć bo nie mam jak ich wykonać, raz że nie mam czym dwa że nie ma co bo przepis był nieco spontaniczny i jest już skonsumowany.

Jak sporo różności wziął się z potrzeby chwili. Zresztą to nie przepis a prosta "sztuczka". Otóż jeśli nie wiemy co będziemy robić na obiad a mamy dostępne mięso można je umieścić w "marynacie". Ja miałem kawałki piersi indyka (takie wielkości połowy dłoni). Rozbiłem je nieco a potem ułożyłem w średnio dużym ale wysokim naczyniu. Najlepiej szklanym ale mi musiało wystarczyć plastikowe. Nie polecam jedynie metalowych bo mięso przechodzi smakiem metalu (bleaah).
Więc
- kładziemy pierwszą warstwę indyka
- sypiemy sól, czosnek, oregano, pieprz, majeranek (w proporcjach wedle uznania)
- kładziemy druga warstwę indyka
- sypiemy sól, czosnek, oregano, pieprz, majeranek (w proporcjach wedle uznania)
... itd aż ułożymy całe mięso
- kropimy to wszystko sokiem z cytryny
- zalewamy olejem lub oliwą (ja użyłem oleju), tak by pokryło całkowicie mięso.
- wstawiamy do lodówki

No dobra i gdzie ta sztuczka?

No w tym ze mięso "samo się robi" a my w tym czasie robimy cokolwiek (np. jesteśmy w pracy).
Po powrocie i odpowiednich godzinach (może leżeć i 48 godzin, moje leżakowało z 9) przygotowujemy je. I tu jest sztuczka, można je pokroić w paski i udusić z np. papryką i pomidorami (wcześniej podsmażywszy). Można pokroić w kostkę i zrobić szaszłyki. Można je po prostu usmażyć. Jest już w oleju więc nic nie trza lać na patelnię. Można jeśli jest odpowiednio duże naciąć, włożyć do środka np. żółty ser.
Ja usmażyłem na małym ogniu na patelni do tego ugotowawszy kaszę i kalafiora (w ramach surówki :) ).

Ot sztuczka :P

Trudność Przygotowania:..
Czas Przygotowania:.........
Atrakcyjność Wizualna:.....
Satysfakcja z Jedzenia: .....

11 lipca 2008

Kuchnia Imć Goblina czyli:
Parówki z pomidorami i fasolą

Będąc raz głodnym zawędrowałem do Tesco i zastanawiałem się co sobie kupić na obiad. Ale jak to mówią "osiołkowi w żłoby dano". Był po prostu za duży wybór. Czy kupić gotowe danie, frytki, pizze, coś ze słoika, makaron i sos do tego?
Za dużo wyboru i nie mogłem się zdecydować kręcąc się między półkami bez zdecydowania. Do tego chciałem wydać na obiad nie więcej niż 10 zł. W końcu zdesperowany i zły sam na siebie postanowiłem zrobić coś sam i tak powstała niniejsza potrawa.

By przygotować to mimo proste i niezłe danie potrzebujemy (ilość na dwie duże porcje):
- 3 średnie pomidory
- parówki
- puszkę fasoli (ja użyłem białej, może być i czerwona)
- łyżka oleju





Następnie kroimy parówki, w kawałki. Ja dodatkowo nacinam te kawałki poprzecznie dzięki czemu po usmażeniu ładnie się zawijają.



I na patelnie (wcześniej umieszczamy na patelni ową łyżkę oleju)


Następnie kroimy pomidora w cząstki:


Jak parówki zaczną sie rumienić wrzucamy pomidory, a po chwili fasolę z puszki (ale bez zalewy, trzeba odsączyć).
Smażymy na małym ogniu, pomidory muszą się rozpaść i rozklapciać. W połowie smażenia (po jakiś 5-6 minutach) dodajemy przyprawy, ja dodałem mieszanki "włoskiej" czyli: sól, rozmaryn, tymianek, papryka słodka, pieprz, cząber, bazylia, estragon.





I po jakiś 10-15 minutach, mamy takie oto coś:



Trudność Przygotowania:..
Czas Przygotowania:.........
Atrakcyjność Wizualna:.....
Satysfakcja z Jedzenia: .....

Podsumowując: Danie jest banalnie proste w przygotowaniu. Wyszło smaczne aczkolwiek robiłem lepsze. Dodanie makaronu zdecydowanie by pomogło. Jest dobre ale nie rewelacyjne, czegoś w nim brak.

Ocena Ogólna:.....