31 grudnia 2009

Dużo, tanio... ssie...

"Tylko głupcy się nie zmieniają."

Gabriela Zapolska


Stwierdziliśmy, że zamiast marketu do którego jeździmy niemal zawsze pojedziemy do tego dalej, w którym dawno nie byliśmy. Mieliśmy przeświadczenie, że skoro to dalej, i niby większe to na pewno lepsze. I na pewno jest lepszy wybór jogurtów i serków niż tam gdzie zawsze, bo te już się nam nieco znudziły.

Cóż, złudne były nasze nadzieje. Okazało, się że siła przyzwyczajenia jest wielka. Dla nas nic nie leżało tam gdzie powinno, wszystkie działy były nie tam gdzie powinny, asortyment był mniejszy. Ludzie się bardziej pchali i było bardziej gorąco. Ogólnie, ssało.

Ciekaw jestem ile z tego wrażenia to autentyczna różnica a ile jedynie się nam wydawało. O ile różnice w asortymencie chyba jednak były na niekorzyść "nowego" sklepu to fakt iż wydawało się nam, że nic nie stoi tam gdzie powinno to tylko przyzwyczajenie do takiego a nie innego ułożenia działów.

Nic to, wróciliśmy z wyjątkowo małymi zakupami bo zniechęceni tym, że wszystkie szukaliśmy dwa razy dłużej kupiliśmy tylko podstawowe rzeczy i uciekliśmy do domu.

Następne zakupy robimy tam gdzie zwykle.

4 komentarze:

Pietia pisze...

Widzisz Gobo, i to jest plus robienia zakupów "gdzie indziej" - kupujesz tylko najpotrzebniejsze rzeczy :D

male-zielone pisze...

Taaak ale moich ulubionych serków nie było.... traaaagedia...

Kiane pisze...

Ale tam naprawdę było ciepło. I ludzie chodzili jak muchy ... A my potrafimy w naszym sklepie zrobić szybkie zakupy. Szczególnie jak mamy 10 min do zamknięcia;p

shayla-lunatic pisze...

Mam teraz wyrzuty sumienia. Więcej nie będę miauczeć żebyście pojechali ze mną dalej :(